(fot. https://forzaitalianfootball.com)
(fot. https://forzaitalianfootball.com)

GRAZIE GARCIA

Mają francuskiego trenera o meksykańsko brzmiącym nazwisku i dopiero w 11.kolejce Serie A stracili pierwsze punkty w sezonie. Wszystkie drogi prowadzą do…

Parafrazując to słynne powiedzenie – wszystkie punkty zmierzają na konto Rzymu. Prawie wszystkie. I tu „prawie” nie robi w tym przypadku aż tak dużej różnicy, bo ledwie dwa oczka. Dopiero w 11. kolejce rozpędzona Roma została powstrzymana przez Torino, z którym zremisowała 1:1., po raz pierwszy w tym sezonie nie wygrywając meczu.

Po rzeczonych 11. rundach spotkań bilans – 31 punktów, 25 zdobytych bramek i tylko 2 stracone wygląda imponująco. Tym bardziej, że Roma jest pierwszym zespołem w Serie A, który wygrał we włoskiej ekstraklasie 10 razy z rzędu. Gdyby giallorossi wygrali z Torino, wyrównaliby europejski rekord 11 zwycięstw ligowych, ustanowiony przez angielski Tottenham Hotspur w sezonie 1960/1961.

Gdzie szukać przyczyn kapitalnej postawy klubu ze stolicy? Na pewno oprócz skutecznie dowodzącego z ławki trenera  Garcii, należy też zwrócić uwagę na proces udanego wkomponowania się nowych zawodników w rzymski team. Pozyskani latem – z Arsenalu Gervinho i z PSV Kevin  Strootman – udanie dopełniają dotychczasowy trzon drużyny, czyli trio Totti, De Rossi, Pjanić.

Rzymianie nie zamierzają bynajmniej spoczywać na transferowych laurach. Kilka dni temu Corriere dello Sport poinformowało, że giallorossi zakontraktowali 17-letniego Brazylijczyka Abnera. Jest to informacja o tyle istotna, że potencjał młodego, lewego obrońcy z klubu Coritiba jest już porównywany do słynnego Roberto Carlosa. Nie mówiąc już o tym, że w każdym klubie na świecie i w większości reprezentacji przydałby się obiecujący lewy obrońca…

Dodaj komentarz