(fot. https://www.skysports.com/golf)
(fot. https://www.skysports.com/golf)

10 SKRZYNEK SZAMPANA ZA HOLE-IN-ONE

Szampan, samochód i taniec z szablami, czyli dlaczego opłaca się grać w golfa…

Życie faworyta nie zawsze jest usłane różami. Nawet jak większość tego życia spaceruje się po perfekcyjnie skoszonej trawie. Światowa jedynka w golfie – Irlandczyk Rory McIlroy przekonał się o tym boleśnie na zakończonym wczoraj turnieju BMW PGA Championship na polu Wentworth Club. Rory nie przeszedł tzw. cut’a i szybko zakończył swój udział w imprezie.

Natomiast “katem” pozostałych golfistów okazał się 23-letni Koreańczyk Byeong-Hun An, który wygrał zawody z wynikiem 21. uderzeń poniżej par. Wygrywając tak prestiżową imprezę zawodnik z Azji otrzymał ponad 800 tysięcy euro oraz wskoczył z miejsca 132. do pierwszej sześćdziesiątki. An, który jako siedemnastolatek został najmłodszym zwycięzcą US Amateur Championship teraz przeszedł do historii jako pierwszy golfista z Azji, który wygrał BMW PGA Championship.

Koreańczyk zostawił w pokonanym polu m.in. jednego z najpopularniejszych golfistów świata Miguela Angela Jimeneza, który był drugi ze stratą aż 6 uderzeń do triumfatora. Jednak Hiszpan wyjeżdżał z Anglii absolutnie ukontentowany. 51-letni golfista zaliczył w imprezie swoje 10. hole-in-one, co stanowi rekord wszechczasów w dziedzinie trafiania do dołka za pierwszym uderzeniem. Co prawda organizatorzy akurat na tym dołku nie przewidywali za ten wyczyn żadnej dodatkowej nagrody, ale Jimenez nazywany przez kibiców “The Mechanic” finalnie otrzymał za to 10 skrzynek szampana. Oczywiście “Michał Anioł” golfa, jak to ma w zwyczaju po hole-in-onie, odtańczył dla kibiców swój “taniec z szablami”…

Więcej szczęścia do nagrody za hole-in-one’a miał za to Chris Wood. Anglik trafiając do dołka bezpośrednio z tzw. “T” na 14. dołku finałowej rundy zawodów, dostał od organizatorów BMW i8.

Wesołe jest życie golfisty. Gdzie stąpnie, zakwita mu pole golfowe, a gdy nawet odezwie się “łokieć golfisty” i zamiast piłki sam będzie w dołku, zawsze pozostaje mu szampan i całe może trawy… perfekcyjnie skoszonej.

Dodaj komentarz