KWIAT FORMUŁY 1

Słynne powiedzenie mówi, że “gdzie dwóch się bije, tam korzysta dentysta”. Po niedzielnym GP Węgier warto stworzyć nowy slogan – “gdzie rozbijają bolidy, tam korzysta młody Kwiat rosyjskich kierowców”.

W wyścigach Formuły 1 każdy z kierowców walczy o indywidualną sławę i chwałę. Nie można jednak zapominać o tym, że zmagania ultraszybkich bolidów, to także rywalizacja zespołowa – batalia w klasyfikacji konstruktorów. Wiem, wiem – oczywiste oczywistości. Jednak pisząc ten wstęp mam konkretny cel.

Zacznijmy od końca – jak wiadomo kierowcy Red Bulla zajęli w GP Węgier drugie (Daniił Kwiat) i trzecie miejsce (Daniel Ricciardo). Teraz, jak do gotującej się w woku pysznej potrawy, dodajmy ważną szczyptę przyprawy informacyjnej. Australijczyk Ricciardo wygrał na Hungaroring w zeszłym roku, więc jego wizyta na podium nie jest za bardzo zaskakująca. Natomiast Kwiat mający 21 lat (przypadkowy rym, nie będę dziś rapował…) jest już na pudle gościem niespodziewanym.

Podgrzeję nieco temperaturę pod naszą potrawą. Daniel Ricciardo podczas węgierskiej batalii najpierw miał bliskie spotkanie z bolidem Lewisa Hamiltona (co prawda z sędziowie uznali, że z winy Brytyjczyka, ale odnotujmy fakt – starcie było). Pod koniec wyścigu, Australijczyk znów był w roli głównej. W męskim starciu Ricciardo z Rosbergiem o drugie miejsce, obaj kierowcy nie uszli bez szwanku, ale zdecydowanie mniej czasu u mechaników spędził Daniel. Efekt? Daniił Kwiat – kolega Daniela z Red Bulla – wykorzystuje sytuację i wjeżdża na metę drugi. Trzeci – mimo przygód – Daniel Ricciardo

Czas spróbować tego, co przyrządziłem. W żadnym wypadku nie podejrzewam Australijczyka o działanie z premedytacją i pomoc młodszemu koledze przez eliminację rywali, ale trzeba przyznać, że chcąc nie chcąc pojechał bardzo zespołowo…

Dodaj komentarz