Gideon_Sukamuljo_ISTIMEWA

RAKIETOWO(C), notowanie 2 – The best of 2018

Z jednej strony o młodych wilkach, które watahą wchodzą drapieżnie na sportową scenę, a z drugiej o pewnej doświadczonej wilczycy, która na tej scenie jest od dawna, ale właśnie w tym roku zagrała swój życiowy spektakl.

NA TRZECIM STOPNIU PUDŁA…

Na najniższym stopniu podium wyczyn młodziutkiego Tomokazu Harimoto. Tenisista stołowy z Japonii  miał dokładnie 15 lat i 172 dni wygrywając turniej podsumowujący 2018 rok – ITTF World Tour Grand Finals. Tym samym tenisista stołowy z Japonii został najmłodszym zawodnikiem, który kiedykolwiek w historii wygrał ten prestiżowy turniej. W drodze po tytuł pokonał m.in. Niemca Patricka Franziskę, Brazylijczyka Hugo Calderano (aż 4:0), a w finale niewygodnego, leworęcznego Chińczyka  Lina Gaoyuana.

Harimoto zarobił za triumf 100 tysięcy dolarów i zapowiedział, że od razu odłoży te pieniądze na swoje konto oszczędnościowe…

DRUGI OWOC NA PUDLE…

Jako drugi owoc – dwóch takich, co ukradli sezon… swoim rywalom w grze podwójnej mężczyzn w badmintonie. W 2018 roku w cyklu World Tour Indonezyjczycy Marcus Fernaldi Gideon i Kevin Sanjaya Sukamuljo triumfowali w turniejach aż 8 razy. Ich bardzo efektowną dla oka grę puentuje niekwestionowane pierwsze miejsce na liście światowej. Ta sama pozycja, ale w męskim singlu, jest także udziałem Japończyka Kento Momoty. On także zasługuje na wyróżnienie w rakietowym podsumowaniu roku przede wszystkim za zdobyte w tym roku mistrzostwo świata po pokonaniu w finale Chińczyka Yuqiego.

ZŁOTY OWOC

W przypadku najwyższego stopnia podium nie mogło być inaczej. Ten wybór może ktoś nawet nazwać swoistym gatunkiem “polskiego obiektywizmu”… Proszę bardzo. Rakietowym numero uno jest oczywiście triumf Li Qian w tegorocznych Mistrzostwach Europy. Wieloletnia reprezentantka Polski chińskiego pochodzenia osiągnęła swój największy sukces w karierze. Jednak nie za sam fakt zdobycia tytułu popularna “Mała” zasłużyła na 1. miejsce mojej subiektywnej listy. Dodatkowym czynnikiem był styl, w jakim wygrała turniej, a przede wszystkim finał. Otóż w decydującym meczu, w drugim secie została przez sędzię narzucona tzw. “gra na czas”. Tak się dzieje, gdy przez dziesięć minut w secie rywale nie zdobędą w sumie 18 punktów. Wtedy najpóźniej w 12. odbiciu serwujący musi zakończyć wymianę. Jeśli tego nie zrobi, traci punkt. Ta decyzja sędziowska potencjalnie promowała rywalkę Li Qian – Margarytę Piesocką. Ukrainka bowiem jest zawodniczką grającą stylem ofensywnym i takie narzucenie szybkiego zakończenia akcji atakiem mogło być dla niej łatwiejsze do zastosowania, niż dla klasycznej defensorki jaką jest “Mała”. Okazało się jednak inaczej. Piesocka nie wytrzymała sędziowskiej presji obniżając jakość gry, z kolei reprezentantka Polski z wymiany na wymianę grała pewniej i skuteczniej.

Dodaj komentarz