Karim Abdel Gawad w Kairze ambitnie walczył o każdy punkt (fot. https://psaworldtour.com)
Karim Abdel Gawad w Kairze ambitnie walczył o każdy punkt (fot. https://psaworldtour.com)

EGIPSKIE LOTY I JAPOŃSKIE DEBIUTY

Jak kończyć sezon squasha – to w Kairze, jak debiutować – to najlepiej w Valladolid, a jak sprawiać niespodziankę w racketlonie, to koniecznie na mistrzostwach świata.

 

W Kairze bez zmian (squash)

W życiu jak wiadomo pewne są podatki i śmierć, ale od pewnego czasu również – totalna dominacja Egipcjan w squashu. Nie inaczej było na podsumowującym sezon turnieju PSA World Tour Finals w Kairze. Raneem El Welily, która niedawno wdrapała się na szczyt listy światowej, w kairskich finałach potwierdziła swój prymat. W finale 30-letnia squashystka z Aleksandrii pokonała światową trójkę – Francuzkę Camillę Serme. Zwycięstwo nie przyszło jej jednak łatwo. Po zaskakująco wysoko przegranym przez Egipcjankę pierwszym secie (3-11), kolejna partia także padła łupem Francuzki. El Welily w porę otrząsnęła się z marazmu i przeszła do skutecznej ofensywy, wygrywając ostatecznie 3:2 w setach po godzinie walki.

Męski finał był wewnętrzną sprawą Egipcjan. W nim rozstawiony z czwórką Karim Abdel Gawad po prawdziwym squashowym thrillerze wydarł zwycięstwo swojemu rodakowi – Mohamedowi Abouelgharowi. Karim odwrotnie niż El Welily wygrał dwie pierwsze odsłony, by przegrać dwie kolejne. W decydującym secie Gawad wygrał dopiero 12-10, broniąc wcześniej piłek meczowych. Spotkanie obfitowało w zacięte wymiany, nie brakowało w nim “lotnych” obron w wykonaniu Gawada i trwało o pół godziny dłużej niż finał pań.

 

Japoński debiutant (padel)

43-letni Daisuke Shoyama został pierwszym w historii Japończykiem, który dołączył do rozgrywek najlepszych padlistów na świecie – World Padel Tour. To znaczący sukces szczególnie zważywszy na to, że Daisuke zaczął grać w padla dopiero trzy lata temu… W rozgrywanym w tym tygodniu turnieju Valladolid Masters urodzony w Yokohamie Japończyk zadebiutował u boku Hiszpana Hugo Garcii Martineza. Niestety Panowie odpadli w pierwszej rundzie z parą Lopez/Peinado.

 

Polish Open 2019 (crossminton)

Ponad 80 zawodników z siedmiu krajów skrzyżowało rakiety w Polish Open na warszawskiej Warszawiance. Rozdano medale w dziesięciu kategoriach. Prawdziwy grad medali spadł na gospodarzy. Zdobyliśmy bowiem aż 25 krążków, w tym sześć złotych. U pań w najbardziej prestiżowej kategorii Open najlepsza okazała się światowa jedynka – Marta Urbanik, w finale pokonując swoja rodaczkę – Zofię Wincenciak. Wśród mężczyzn w kategorii Open triumfował Czech Daniel Knoflíček (nr 2 w rankingu światowym), który w finałowym starciu pokonał naszego reprezentanta Wojciecha Wilkosza.

 

Sensacyjni wicemistrzowie (racketlon)

Francuz Arnaud Genin już od dłuższego czasu jest zawodnikiem pierwszej dziesiątki światowego rankingu i nie byłoby nic zaskakującego w zdobyciu przez niego srebrnego medalu deblowych mistrzostw świata… Nie byłoby, gdyby Genin nie zaprosił do wspólnej gry swojego przyjaciela Cedrica Junillona. Junillona, który 8 miesięcy temu zawiesił wszystkie cztery rakiety potrzebne do gry w racketlona na kołku… Jednak dziewiąty zawodnik świata postawił swojemu kumplowi ultimatum: “Albo zagrasz razem ze mną, albo nie wezmę w ogóle udziału w tej imprezie”. Cedric Junillon zgodził się nie bez wahania i przyjął taktykę (szczególnie w badmintonie, który jest specjalnością Genina) zejścia na drugi plan. Większość piłek i lotek odbijał zatem Arnaud Genin, ale taka wysublimowana strategia doprowadziła francuskich racketlonistów do wicemistrzostwa świata. Mistrzami – zgodnie z oczekiwaniami zostali Duńczycy: Morten Jaksland i Kresten Hougaard (odpowiednio 2. i 3. racketlonista świata).

 

2 myśli na temat “EGIPSKIE LOTY I JAPOŃSKIE DEBIUTY

  1. Ciekawych rzeczy można się dowiedzieć, np., że squash jest domeną Egipcjan. A już po wielu informacjach, które są tutaj zamieszczane można by się przyzwyczaić, że we wszystkich dyscyplinach wygrywają ludziki z krajów Azjatyckich 🙂 Czekam na więcej zaskoczeń! pozdrawiam 🙂

    1. Dziękuję serdecznie! Mam nadzieję, że SPORTALIONY jeszcze nie jeden raz zaskoczą. Zapraszam do regularnej lektury sportowych felietonów 🙂 Pozdrawiam!

Dodaj komentarz